czwartek, 5 września 2013

Age of Empires III - gra warta uwagi?

Witam!

     Od pewnego już czasu gram sobie razem z  moimi przyjaciółmi w Age of Empires III przez program o nazwie gameranger (opisany w innym moim poście). Cała fabuła jak i styl gry został osadzony przez twórców w epoce odkryć geograficznych i wielkich przemian społecznych (jak rewolucja francuska). Gra została wydana 18 października 2005 czy ma już 8 lat. Jednak dopiero teraz mogę przyznać, że do niej dojrzałem. Nie doceniałem jej w dniu premiery jak większość ówczesnych graczy. Przede wszystkim dlatego, że była dość odważna. W tamtym okresie królowała jeszcze część II oraz strategie oparte głównie na realiach średniowiecza. Nie podobało mi sie wtedy, że mamy takie jednostki jak muszkieter czy armata. Jednak dzisiaj mogę stanowczo stwierdzić, że byłemw  wielkim błędzie.

     Po raz drugi zasiadłem do tej produkcji w czerwcu tego roku. Tym razem jednak nie skupiłem się wyłącznie na grze single player. Namówiłem mojego kuzyna do gry online. Przez dwa miesiąc dzień w dzień te dwie godziny poświęcałem na AoE III. Nie powiem wciągnęła mnie jak i mojego kuzyna. Doszło do takiego momentu, iż prawie się pokłóciliśmy przez nią (graliśmy zawsze przeciwko sobie i tylko we dwójkę). Stwierdziłem, więc że trzeba od gry odpocząć. Tak wiec po miesiącu (no prawie) wznowiłem grę z moim kolegą (Shogi). Tym razem jednak użyliśmy programu gameranger i rozpoczęła się na nowo przygoda z tą świetną grą. Przede wszystkim nie graliśmy przeciwko sobie ale razem na innych graczy z całego świata. Początkowe sukcesy utwierdziły nas w przekonaniu, że jesteśmy niezwyciężeni. Jednak, no właśnie jednak nic nie trwa wiecznie. Nastał okres totalnej przegranej. Raz za razem dostawaliśmy po tyłku, aż się za nami kurzyło. Mimo wszystko do tej pory nie zaniechaliśmy i nie zaniechamy tej gry. Mało tego staramy się za każdym razem szukać błędu, który przyczynił się do porażki. Wszystko to ma nam w przyszłości pomóc w wygrywaniu nie tylko z noobami (dla niektórych obraźliwa, dla innych nie nazwa początkujących graczy), ale przed wszystkim z graczami PRO.

środa, 4 września 2013

Gry z przełomu XX \ XXI wieku vs gry współczesne

Witam!


Już od dawna granica wiekowa miedzy graczami została zatarta i zapomniana. Mamy więc do czynienia z młodym i starszym pokoleniem graczy, który to wymieszał się niczym cukier w wodzie. Nieraz miałem do czynienia ze starszymi graczami (o 20/30 lat) np: w plemiona.pl. Jednak nie robiło mi to większej różnicy czy rozmawiam z rówieśnikiem czy z osoba starszą. Działo się tak gdyż starsi ode mnie "gamerzy"  po prostu przemawiali do mnie tym samym językiem, w ogóle się nie wywyższając itp. Według mnie jest to dobra cecha i powinno tak być, bo nie ważne czy młodszy czy starszy, każdego łączy jedno - pasja do gier wszelkiej maści.

     Jednak nie to chciałbym poruszyć w moim artykule. Coraz częściej nie tylko wśród moich znajomych, ale także internautów wybucha dyskusja (dość ostra) na temat obecnych gier. Często przytaczane są takie stwierdzenia że: "kiedyś gry były tworzone z pasją, a dzisiaj to czysta komercha" albo "dawne gry miały zdecydowanie lepszą fabułę, dzisiaj to tylko grafika i nic więcej...". Chciałem więc poruszyć ten temat, ponieważ mimo młodego dość wieku (19 lat) grałem w  takie klasyki jak Half Life czy I.G.I lub nieśmiertelny AOE. Co ja myślę o obecnych grach, a co wspominam ze starszych produkcji? Cóż... Przede wszystkim kiedyś czyli lata 2000 były latami przełomowymi. Gry komputerowe i ogólnie gry wideo przeżywały wtedy swój rozkwit, a nowe wersje procesorów i kart graficznych wykwitały jak kwiatki na wiosnę. Co można na pewno stwierdzić teraz, że grafika tamtych minionych już jakby nie patrzeć produkcji nie zachwycała. No tak wtedy to był szczyt marzeń. Sam pamiętam jak w grze Soldier of Fortune zachwycałem się detalami, jednak dzisiaj są one marne. Brak wygładzania krawędzi, kanciate postaci i mimika twarzy rodem z kukiełek niestety obecne pokolenie młodszych graczy razi.

Counter Strike 1.6 - chyba wszystkim znany FPS


Witam, dzisiaj opisze popularna strzelczankę Counter Strike 1.6 (Potocznie znana CS).
W rozgrywce są dwie drużyny: Terroryści z karabinem-legendą rosyjskiej produkcji AK-47, oraz antyterroryści z amerykańskim karabinkiem M4.
W rozgrywce chodzi o to aby terrorysta położył bombę i zrobił „Kabum”, a antyterrorysta jako ten dobry ma mu w tym przeszkadzać i rozbrajać bombę, ewentualnie wpaść, wyciąć przeciwników i uratować zakładników. Gra stworzona, aby grać przez Internet, po jakimś czasie, gdy gra cieszyła się dużym zainteresowaniem dodano boty aby nowi gracze mogli nauczyć się podstaw gry takie jak: strzelanie, sprawdzić broń czy zapoznać się z skrótami klawiszowymi zanim wejdą na serwer. Najprostszym sposobem zabicia przeciwnika jest strzał w głowę (HEADSHOT), ale można z równie dobrym skutkiem wpakować w klatkę piersiową przeciwnika cały magazynek ołowiu. Oczywiście za strzały w inne części ciała życie jest zabierane, lecz w mniejszym stopniu. Aby zastrzelić przeciwnika jednym strzałem niezależnie, w jaką część ciała trafimy należy użyć najlepszej snajperski w grze jaką jest AWP. Broń ta zada nawet 400 obrażeń gdzie mamy jedyne 100hp(ewentualnie kamizelka dodaje 100)
Gra oferuje różne rodzaje broni, od noża przez pistolety, poprzez małe karabinki, przez super snajperki po karabiny maszynowe. W Cs-ie sa tez zasady. Aby nie kampić na przeciwnika tzn. nie chować się po kontach i czekać całą rundę aż ktoś przebiegnie, czy rashować (robić natychmiastowy wjazd na respawn[miejsce gdzie zaczyna grę dana drużyna] przeciwnika)

wtorek, 3 września 2013

Różnica między NO LIFE, a zwykłym graczem.

Witam!

Wielu graczy na całym świecie jest szykanowanych przez swoich rodziców, znajomych i całą rodzinę za to że są odrealnieni i przypisuje się im łatkę NO LIFE (brak realnego życia). Czy słusznie ? Według mnie nie, ponieważ trzeba rozróżnić gracza - pasjonata dla którego gry są jak łowienie ryb dla kogoś drugiego. Spędzają tyle czasu ile spędzali by przed innym hobby. Jednak nie wolno ich nazywać no life - ami, ponieważ po prostu nimi nie są. Będąc zwykłym graczem poświęcasz średnio max 2h dziennie, będą graczem/pasjonatą  poświęcasz 4/5h dziennie, a będąc no life lub uzależnionym od gier komputerowych spędzasz  przed komputerem/konsola cały swój czas wolny często omijając nawet potrzeby fizjologiczne na rzecz grania. Jednak co przede wszystkim odróżnia gracza uzależnionego od innych graczy ?
 Zwykli gracze bowiem potrafią nie grać dzień, dwa, tydzień i nie są z tego powodu nieszczęśliwi, bo gra dla nich jest czymś co ich odstresuje. Uzależnieni gracze natomiast są jak narkomani, dla nich nieważny jest otaczający ich świat byleby zaspokoić swoja rządzę gry. Może się to wydawać dziwne ale faktycznie od gier komputerowych można się łatwo uzależnić. Najbardziej według mnie narażone są osoby w młodym wieku (gimnazjaliści). Po tym okresie można zaobserwować fakt, że gry wideo wypierane są przez bardziej "dojrzałe" używki takie jak alkohol. Kraje, w których uzależnienie od gier wideo występuje najczęściej, ponieważ gry są w tych krajach bardzo popularne to: USA, Japonia, Chiny, Korea Południowa. Najbardziej do rozprzestrzenienia się tego zjawiska przyczynia się globalizacja i gry online. Tego typu gry wymuszają na graczach ciągła mobilizację i chęć bycia lepszym. jednocześnie mikro płatności zawarte w grze nieraz doprowadzają rodziny do bankructwa, gdyż oferują za pozornie małą cenę wsparcie dla gracza. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że gry takie mają system leveli, który wymusza na graczach ciągłe nabijanie go. Oczywiście takie gry wideo są od 12 roku życia przez co grać w nią może każdy. Wrócę jednak jeszcze do krzywdzącej teorii, która mówi, że gry są złem lub są strata czasu.

poniedziałek, 2 września 2013

Jak faceci reagują na dziewczyny – graczy


Odkąd pamiętam zawsze w coś grałam. Może dlatego, że większość mojego ciotecznego rodzeństwa to byli chłopcy? Zaczynałam skromnie, brat cioteczny wciągnął mnie w świat playstation i gier komputerowych. Jako kilkuletnie dzieciaki graliśmy w Mario, Raymana i inne tego typu gry.  Ciężko mi powiedzieć, w którą część Need For Speed nie grałam. ;)  Zamiast grać w Simsy jak większość dziewczyn wolałam ścigać się w jakiejś grze, co oczywiście wywoływało szok u większości koleżanek i zachwyt u kolegów. W piątej klasie szkoły podstawowej „odkryłam” gry przeglądarkowe, mianowicie: Plemiona, Zielone Imperium i Nightwood. We wszystkie z tych gier grałam mniej więcej po pół roku, niestety byłam kiepskim strategiem i słabo mi szło. Do Plemion (świat 56) powróciłam w trzeciej klasie gimnazjum… No i się zaczęło.  :D
Dla niewtajemniczonych pokrótce napiszę, jak na tym konkretnym świecie wyglądały poszczególne plemiona. Maksymalna liczba graczy w plemieniu wynosiła 40 , co uniemożliwiało tworzenie „masówek”. Trafiłam do pewnego plemienia posiadającego Akademię, co sprawiało, że na łączonym forum było nas 80 osób… w tym 2 dziewczyny. Cokolwiek by Plemię nie robiło, to zawsze było konsultowane z „babską radą”. ;) Jeśli ktokolwiek nas atakował, to od razu chłopaki załatwiali sprawę. Ilość nauki niestety zmusiła mnie do przerwy w grze. W te wakacje znowu zaczęłam podboje, tym razem na świecie 70. Tu nie ma ograniczeń odnośnie liczby graczy w plemieniu, więc automatycznie liczba dziewczyn wzrosła, co bardzo cieszyło, cieszy i cieszyć będzie męską część graczy. Reakcje były różne. Mam wrażenie, że niektórzy uważali nas za takie babo-chłopy, które nie potrafią się odnaleźć w rzeczywistości innej niż wirtualna, są paskudne i chodzą po ulicach z torbami na głowach. ;)

niedziela, 1 września 2013

The Sims 3 - gra imitująca życie ?

Witam!

Seria The Sims cieszy się ogromna popularnością już od długich lat. Największą świetność przeżywała gdy na rynek weszła druga część tej serii. Liczne dodatki do dwójki sprawiły, że stała się ona niemal nie do zastąpienia. Jednak nadszedł dzień, a dokładniej 2 czerwca 2009 iż świat ujrzała część 3. Tak więc zabawa z Simami weszła w nowy wymiar graficzny i fizyczny. Simy zgodnie z założeniem i obietnicami producentów miały zachowywać się bardziej naturalnie i po ludzku. Gra ta, bowiem ma z założenia opowiadać o normalnym życiu. Gracz tworzy swojego Sima (nazywa go jak chce, ubiera jak chce i modyfikuje mu personalia jak chce) po prostu od podstaw. Może także, stworzyć od razu całą rodzinę. Po kreacji swojego sima dostaje trochę pieniędzy ( o ile nie napisze kodu na kasę ;D) i rozpoczyna życie w świecie simów. Może wybudować skromny domek od podstaw lub kupić jeden z istniejących już. Wybór należy do Ciebie. Po zamieszkaniu każdy gracz staje przed trudnym wyborem jaka pracę znaleźć. Może jej szukać albo przez gazetę, albo przez internet. W każdej z  pracy gracz pnie się po szczeblach kariery. Dla urozmaicenia niekiedy musi podjąć jedną z decyzji, która może skutkować dostaniem premii, awansu lub wydaleniem z  pracy. Trzeba więc poważnie się zastanowić, co w danej sytuacji poczynić. Wspomnę jeszcze o samym interfejsie. Gracz steruje przede wszystkim samą myszką (są klawisze skrótowe na klawiaturze). ma do dyspozycji przyjemny HUD, na którym znajdują się takie rzeczy jak pauza czy kreator budowy/kupowania. Dodatkowo ciekawą propozycją podaną nam przez twórców jest wskaźnik marzeń i obaw. I tak np: sim w danym dniu marzy o nowym oknie. Jeśli mu je kupimy dostaniemy ekstra punkty, które to potem można wymienić na specjalne nagrody, jak drzewko co rodzi pieniądze itp.  Ma też bonus do nastroju. Jeśli jednak spełnia się jego obawy jak wylanie z pracy to, momentalnie tracimy prawie cały dobry nastrój i nasz sim popada w depresję. Jednym słowem ciekawe urozmaicenie gry. Oczywiście marzenia zmieniają się z dnia na dzień, ale możemy jeśli chcemy marzenie zatrzymać na później aby je zrealizować. Skupmy się teraz na samej grafice. Jeśli chodzi o oprawę audio-wizualną to The Sims 3 jest grą średnią. Tekstury nie są najgorsze, ale brakuje im realizmu.

czwartek, 29 sierpnia 2013

XBOX 360 vs PS3 - kto z nich został zwycięzcą ponad 6 letniej batalii

Witam!

Już nieprzerwanie od ponad 6-ciu lat toczy się batalia między Microsoftem, a Sony o dominację na rynku konsol. Ich dzieci, czyli Xbox 360 i PS3, przez te wszystkie lata rozgrzewały umysły milionów graczy na całym świecie.  Świat niemal podzielił się na zwolenników X'a i PS i niestety nie była to tylko czysta rywalizacja. Tak samo jak M$, tak i Sony podkradało twórców, wprowadzało nowe pomysły - często nieprzygotowane, wymagające poprawek. M$ natomiast leciał na kasę, często nie licząc się z rynkami takimi jak polski, bo przecież Polska to nic nie znaczący kraj. Przez taka politykę tracili znacznie na swoim wizerunku. Jednocześnie obydwaj rywale (co trzeba im przyznać) skutecznie wygryźli Nintendo i ich biedną konsolkę, która jak się okazało niestety nie ma miejsca na szerokim rynku elektronicznej rozrywki. Powoli, nieubłaganie Xbox 360 i PS3 kończą swój żywot na rzecz swoich młodszych braci Xbox One i PS4. Czy te wszystkie lata były dla tych konsol udane? Czy zapamiętamy je jako sprzęty, które dawały radość z gry, czy może po prostu jako niewygodne badziewie? Cóż, dla mnie konsole były (i są) najlepsza rzeczą jaką mogłem kupić i na jakiej grać. Mimo tego, że wychowałem się na PC, to na konsoli poczułem dopiero co to gra. Nie będę tutaj bronił jak fanboy, że konsole są pod każdym względem świetne. Przede wszystkim grafika na pewno jest gorsza od obecnych PCetów, a i pierwsze miesiące gry na padzie to udręka. Jednak jak ktoś przetrwa te miesiące nauki gry na tym ustrojstwie to zrozumie dlaczego pad od X'a został okrzyknięty najlepszym padem w  historii. Cóż, zaraz zabiją mnie zwolennicy PS3, ale i tutaj muszę przyznać, że pad jest całkiem dobry. Na pewno jest lepszy w bijatykach typu Tekken, jednak we wszelkiej maści strzelankach czy RPGach wygrywa pad od X'a. No cóż pad to ważna rzecz, ale nie najważniejsza. Kolejnym aspektem starych konsol była ich awaryjność.

środa, 28 sierpnia 2013

StarCraft: Brood War -Wspomnienie Legendy.


Witam serdecznie.

Grą, którą dzisiaj opiszemy będzie StarCraft z dodatkiem Brood War. Zacznijmy od tego ze StarCraft jest to produkcja z 1997r. a dodatek został wydany w grudniu następnego roku. Produkcją tej epickiej gry zajęło się studio Blizzard znane również z produkcji gier jak Diablo czy Word of WarCraft. W grze mamy do wyboru 3 kampanie z łączną ilością 26 misji, tryb multiplayer na Internet lub cieć LAN. Istnieje także możliwość gry dowolniej z komputerem, co zapoczątkowało trend na dodawanie tej opcji w strategiach czasu rzeczywistego. Gra, którą opisuje jest najlepszą, najbardziej zrównoważoną i najbardziej popularną grą strategicznych na świecie do czasu premiery drugiej części kultowej gry, ale to już materiał na kolejny artykuł.
Wchodząc do tajemniczego świata StarCraft-a napotykamy na ciekawy prolog, a raczej wycinek z pierwszej dużej bitwy z Terran z Zergami. Menu, którym się zachwycam do dziś, mogli zrobić takie same w dwójce. W menu widzimy fragment przestrzeni kosmycznej, na której dzieje się naprawdę wiele. W jednym miejscu widać krążącą galaktykę, w drugim obracającą się planetę a w jeszcze innym miejscu czarna dziurę pochłaniającą pobliskie komety. Widok po prostu epicki. Doszliśmy do wniosku, że menu jest fajne, po prostu wszystko, co się dzieje w menu, nieważne gdzie wejdziemy, coś się dzieje. Muzyka na bardzo wysokim poziomie, tak jak grafika jak ta tamte czasy.
Przejedzmy do rozgrywki. Bilans gry jest po prostu idealny, nie dało się go bardziej poprawić. Każda z 3 ras jest równa sobie pod każdym względem, ale najpierw przedstawie wszystkie rasy, aby nie było czegoś niezrozumiałego.

wtorek, 27 sierpnia 2013

Far Cry 3 - godny zastępca średniej Far Cry 2

Witam!

Już dawno dawno temu bo kilka dni po premierze nowego Far Cry (29 listopada 2012  data wydania w Polsce ) miałem ochotę na zrecenzowanie tej gry na łamach paru portali. Jednak powstrzymałem się z kilku przyczyn, przez co mogę Wam Drodzy czytelnicy przybliżyć właśnie nowo/starego już far Cry 3 :). Przede wszystkim jak dwie poprzednie części gra jest shooterem nastawionym na przetrwanie. Na szczęście gracz ma zaprzyjaźnioną frakcję (nie wiem jak nazwać tubylców, którzy nas lubią ;p) i tylko oni nie chcą nas zabić. Reszta począwszy od dzikich zwierząt, a skończywszy na psychopatycznych piratach chce nas zarznąć jak prosię. W dwójce graczom nie podobał się fakt, że byliśmy zdani tylko na siebie i tam paru przyjaciół, którzy nas ratowali jak zdychaliśmy. Teraz w trójce jak zdobędziemy dany posterunek (czytaj zabić wszystkich wrogów go pilnujących) to po prostu zostanie obsadzony on sprzymierzonymi nam tubylcami i będziemy mogli śmiało jechać. Co do samej fabuły. W sumie od niej muszę zacząć to ni jak się ma do dwójki, czyli nie jest to żadna kontynuacja. Po prostu nowa historia pewnego kolesia, który był na wakacjach. Niestety skok ze spadochronu z grupka przyjaciół zakończył się tragicznie gdyż wylądowali na wyspie rządzonej przez psychopatycznego pirata, który lubuje się w mordzie itp. Pierwsza misja jak to zwykle bywa to ucieczka z niewoli oraz samouczek w jednym. Poznajemy także, naszego głównego przeciwnika co byśmy wiedzieli z kim mamy walczyć i w imię kogo zabijamy ;p. Co do samej rozgrywki to mamy do czynienia z prawdziwą ucztą.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Knights and Merchants: The Shattered Kingom - aż się łza w oku kręci...


Witam.
Dzisiaj zaprezentuje wam kolejną starą gierkę, jaką jest Knights and Merchants: The Shattered Kingom. Jest to strategia czasu rzeczywistego, akcja odbywa się w średniowieczu.
W grze wcielamy się w Króla zbuntowanego kraju gdzie baronowie wyniszczyli państwo a naszym celem jest zjednoczyć ponownie potężne królestwo.
Gra zaczyna się od misji, w której król przybywa do ostatniego miasta posłusznego jego władzy, które jest atakowane. Przeciwnicy przebili się przez obronę, przeszli przez most i mordują ludność cywilną. Naszym zadaniem jest ocalić jak najwięcej ludzi przy jak najmniejszych stratach własnych, i tu zaczyna się zabawa. Gra jest tak skonstruowana, że można wykorzystać ukształtowanie terenu do celów strategicznych. Wiele razy podczas gry będziemy musieli wykorzystać ukształtowanie terenu, aby rozgromić 10 razy większą armie i lepiej uzbrojoną od naszej. Potęgą są łucznicy i kusznicy, jeśli są odpowiednio umiejscowieni, a wojska są blokowane przez naszych wojów, to w ciągu krótkiej bitwy z stosunkiem wojsk 1:20 możemy wyjść ze stratami kilku wojowników. W większości innych gierek tego typu jeśli zalejemy gracza swoją armią łączyć to ze średnimi umiejętnościami gry można wygrać każdą bitwę, jednak tutaj jest odwrotnie, SI jest dosyć inteligentne jak na taką wiekową produkcje.