środa, 11 września 2013

Gry i biblioteka - można to połączyć?

Witam!

    Instytucja, którą co roku odwiedza miliony osób i w której znajdziemy setki tysięcy książek od najstarszych po współczesne to nie empik, a biblioteka. Każdemu chyba znana, a najbardziej uczniom, którzy to zazwyczaj odwiedzają ją w kilku przypadkach: gdy potrzebują lektury, opracowania lektury lub książek na maturę ustną z języka polskiego. Nic więc dziwnego, że z roku na rok spada liczba osób odwiedzających bibliotekę. Co zrobić aby młodzież na nowo zaczęła czytać książki oraz odwiedzać biblioteki? Spróbuję przedstawić wam mój pomysł na załagodzenie lub wyeliminowanie tego niepokojącego zjawiska, bowiem kto nie czyta książek ten nie wie co traci.

     Zgodnie z tematem mojego postu chciałbym spróbować połączyć te dwie odmienne rzeczy jak gry i książki. Wszak wiele osób uważa, że to gry przyczyniły się do spadku liczby czytelników wśród młodzieży, ponieważ zabierają im czas i "ogłupiają". Według mnie nie tutaj leży problem. Postaram się moje dzisiejsze przemyślenia oprzeć na obserwacji biblioteki w mojej miejscowości (czytaj biblioteki wiejskiej), gdzie jeszcze dobitniej widać w czym leży problem. Przede wszystkim co najbardziej rzuca się w oczy kiedy wchodzimy do "skarbnicy" książek i wiedzy. No właśnie nic i tu jest problem. Dosłownie i w przenośni jest tzw. "brak ruchu" w interesie. Co mam na myśli? Biblioteka według mnie powinna żyć, być miejscem spotkań nie osób w podeszłym lub dojrzałym wieku, a właśnie młodych. W większości bibliotek wieje nudą już od przekroczenia progu budynku. Czuć ciężar tych wszystkich książek oraz zapach starych okładek, które już dawno zakończyły swoją świetność. Nie ważne czy biblioteka mieści się w starym budynku czy w nowo wybudowanym ki tak czuć ten ciężar. Co ja bym z tym zrobił ? Przede wszystkim książki oprawił w jednolite okładki (wiem, że nie kosztowałoby to mało) . Dałoby to efekt przyjemniejszy dla oka. Nie warto bowiem książek starych wyrzucać tylko dlatego, że ich okładka się rozlatuje. Po za tym pracownicy bibliotek powinni być bardziej otwarci na pomysły młodzieży (nie mówię, że wszyscy nie są np: moja Pani bibliotekarka jest fajna). Biblioteka nie powinna składać się tylko z dwóch pomieszczeń: dla książek i półek oraz dla pracowników. Jest to przecież miejsce publiczne, a więc spotkań. W niektórych jest jeszcze mała czytelnia ale nie o takie pomieszczenia mi chodzi.  Przejdę jednak do głównego tematu dzisiejszego postu.

poniedziałek, 9 września 2013

Od GTA 3 - do GTA V

Witam!

     Dzisiaj jako, że zostało już tylko, a może aż 7 dni do wielkiej premiery najnowszego dziecka studia Rockstar GTA V to chciałbym pokrótce przedstawić jak ewoluowała ta seria do rangi światowego bestselera. Nie zacznę jednak od pierwszego GTA, a od GTA 3, ponieważ jako pierwsza była ona w pełnym 3D i tak naprawdę od niego seria ta zaczęła cieszyć się ogromnym powodzeniem.

    GTA 3 zostało wydane 21 maja 2002. Byłą to dość kontrowersyjna gra jak na ówczesne czasy, gdyż przez nią przelewała się przemoc i walka jaką toczą ze sobą gangi, niekiedy bezwzględna i brutalna. Wcielamy się w postać młodocianego gangstera - Claude Speed, który to przyjmując kolejne zlecenia od swoich szefów pnie się w drabinie gangu, by potem sam stać się bosem. W GTA 3 przełomowe było wszystko. Grafika 3D (jak na tamte czasy przepiękna i szczegółowa), idealna nieliniowa fabuła pełna akcji, pościgów i wybuchów. No i oczywiście strzelanie i kierowanie masą pojazdów. W ogóle w grze pojazdy stanowiły kluczowy środek transportu po Liberty City (odpowiednik New York), który został podzielony na trzy wyspy: Portland, Staunton Island i Shoreside Vale. Do dyspozycji twórcy oddali także, kilka rodzai motorówek. Niestety minusem jest fakt, że nasz bohater nie umie pływać i skok do wody, lub przypadkowe wpadniecie kończy się śmiercią i jak to w każdej części bywa powrotem do szpitala. Gracz wykonując misje może je przyjmować dowolni, nie jest trzymany za rączkę przez co gra jest nieliniowa. Zresztą w większości misji i tak musimy zabić co najmniej hordę przeciwników i uciec przed policją, dlatego też mamy liczne bronie od pistoletów po kije bejsbolowe. Zabić możemy także, przez przejechanie samochodem. Po mieście chodzi bardzo dużo osób i mimo, że się powtarzają to ten tłum jak i masa pojazdów jeżdżących po ulicach tylko dodają klimatu. Podsumowując, mógłbym godzinami pisać o tej części słynnej serii jednak zanudziłbym was na śmierć. Co jest najważniejsze to przede wszystkim innowacyjne na tą serię 3D oraz system walki i celowania, a także sam styl misji oraz ich wykonywania, który skłania gracza do odkrywania świata Liberty City. Zachęcam do zagrania chociażby na smartphonach, gdzie został wydany remake właśnie GTA 3 ( i nie jest to okrojona wersja, a pełna) lub na komputerze tylko, że na nowych Windowsach może być z tym problem (nie próbowałem na Windows 7, więc nie wiem).

niedziela, 8 września 2013

Starcraft 2 - Godny następca?





Nadeszła najwyższa pora, aby kontynuować wątek związany z najlepszą strategią czasu rzeczywistego wszech-czasów Starcraft.
Jest to kontynuacja legendy, która ukazała się w 1998r. po niespełna 12 latach ukazał się następca, StarCraft II: Wings of Liberty.
Akcja gry rozgrywa się w wszystkim graczom dobrze znanym sektorze Kropolu i dotyczy 3 galaktycznych ras dominujących w sektorze. Wcielamy się w Terrańskiego (ludzie), bezimiennego dowódcę, który dowodzi różnymi akcjami i bohaterami w różnych bitwach. Napotykamy się na misje zarówno typu: ochroń konwój przed atakami, zdobyć czy obroń bazę jak i totalną rozwałkę. Fabuła opowiada o Jimie Raynorze, przenikliwym i dużo pijącym kapitanem najemników wykonujący misje za gotówkę. Kampania ma 26-30 misji. Wings of Liberty to jedna z 3 kampanii StarCraft II, kolejne z kampanii są tworzone na, bieżąco, dlatego są wydawane jako dodatki. 2 Dodatek, czyli kampania zergów Heart of the Swarm, niedawno miała swoją premierę a teraz trwają prace na ostatnim dodatkiem Legacy of the Void (Mroczny Templariusz Zeratul). Każda z kampanii opowiada historie innej rasy, konflikty wewnętrzne czy otwarte wojny z innymi rasami.

sobota, 7 września 2013

Jak postrzegani są gracze ? (różne oblicza)

Witam!

     Wiele osób, które zapewne czyta ten blog jest w dośc młodym wieku nie przekraczającym dwudziestki. Tak więc ile to już razy słyszeliście od swoich rodziców: " Ty ciągle grasz, nic się nie uczysz" , albo "matury nie zdasz przez te cholerne gry" (to akurat ja słyszałem miesiąc przed maturą jak grałem w Far Cry 3). Nieraz także, słyszeliśmy, że nie dorośliśmy do życia lub jesteśmy uzależnieni. Jesli chodzi o ten aspekt ostatni to opisałem go we wcześniejszym poście (różnica między NO LIFE, a zwykłym graczem). Wróćmy jednak do głównego tematu dzisiejszego postu.

     Pierwszym obliczem, który mocno został zakorzeniony w świadomości naszych rodziców to bycie uzależnionym od wszelkich gier. Nieważne czy grałeś 30 minut czy 3 godziny i tak za dużo. Po za tym nigdy ale to nigdy nie przemówisz im do rozumu gdy wejdą do pokoju i zostaną Cię przy komputerze. Ty im mówisz "mamo to facebook" nie i koniec to GRA = zło wcielone. Zresztą ilu graczy Bogu ducha winnych uczyło się kilka godziny i robiło sobie przerwę na partyjkę w COD 30 min i to było dla rodziców za dużo. Moje doświadczenie podczas roku szkolnego było z reguły takie, że kiedy ja miałem przerwę na w/w CODa to zawsze wparowała mama i od razu była riposta "ty swoje życie zmarnujesz, przegrasz i skończą się marzenia". Ja nie wiem do tej pory ale chyba musiała mieć szósty zmysł i wiedziała od razu kiedy włączam tą grę...

czwartek, 5 września 2013

Age of Empires III - gra warta uwagi?

Witam!

     Od pewnego już czasu gram sobie razem z  moimi przyjaciółmi w Age of Empires III przez program o nazwie gameranger (opisany w innym moim poście). Cała fabuła jak i styl gry został osadzony przez twórców w epoce odkryć geograficznych i wielkich przemian społecznych (jak rewolucja francuska). Gra została wydana 18 października 2005 czy ma już 8 lat. Jednak dopiero teraz mogę przyznać, że do niej dojrzałem. Nie doceniałem jej w dniu premiery jak większość ówczesnych graczy. Przede wszystkim dlatego, że była dość odważna. W tamtym okresie królowała jeszcze część II oraz strategie oparte głównie na realiach średniowiecza. Nie podobało mi sie wtedy, że mamy takie jednostki jak muszkieter czy armata. Jednak dzisiaj mogę stanowczo stwierdzić, że byłemw  wielkim błędzie.

     Po raz drugi zasiadłem do tej produkcji w czerwcu tego roku. Tym razem jednak nie skupiłem się wyłącznie na grze single player. Namówiłem mojego kuzyna do gry online. Przez dwa miesiąc dzień w dzień te dwie godziny poświęcałem na AoE III. Nie powiem wciągnęła mnie jak i mojego kuzyna. Doszło do takiego momentu, iż prawie się pokłóciliśmy przez nią (graliśmy zawsze przeciwko sobie i tylko we dwójkę). Stwierdziłem, więc że trzeba od gry odpocząć. Tak wiec po miesiącu (no prawie) wznowiłem grę z moim kolegą (Shogi). Tym razem jednak użyliśmy programu gameranger i rozpoczęła się na nowo przygoda z tą świetną grą. Przede wszystkim nie graliśmy przeciwko sobie ale razem na innych graczy z całego świata. Początkowe sukcesy utwierdziły nas w przekonaniu, że jesteśmy niezwyciężeni. Jednak, no właśnie jednak nic nie trwa wiecznie. Nastał okres totalnej przegranej. Raz za razem dostawaliśmy po tyłku, aż się za nami kurzyło. Mimo wszystko do tej pory nie zaniechaliśmy i nie zaniechamy tej gry. Mało tego staramy się za każdym razem szukać błędu, który przyczynił się do porażki. Wszystko to ma nam w przyszłości pomóc w wygrywaniu nie tylko z noobami (dla niektórych obraźliwa, dla innych nie nazwa początkujących graczy), ale przed wszystkim z graczami PRO.

środa, 4 września 2013

Gry z przełomu XX \ XXI wieku vs gry współczesne

Witam!


Już od dawna granica wiekowa miedzy graczami została zatarta i zapomniana. Mamy więc do czynienia z młodym i starszym pokoleniem graczy, który to wymieszał się niczym cukier w wodzie. Nieraz miałem do czynienia ze starszymi graczami (o 20/30 lat) np: w plemiona.pl. Jednak nie robiło mi to większej różnicy czy rozmawiam z rówieśnikiem czy z osoba starszą. Działo się tak gdyż starsi ode mnie "gamerzy"  po prostu przemawiali do mnie tym samym językiem, w ogóle się nie wywyższając itp. Według mnie jest to dobra cecha i powinno tak być, bo nie ważne czy młodszy czy starszy, każdego łączy jedno - pasja do gier wszelkiej maści.

     Jednak nie to chciałbym poruszyć w moim artykule. Coraz częściej nie tylko wśród moich znajomych, ale także internautów wybucha dyskusja (dość ostra) na temat obecnych gier. Często przytaczane są takie stwierdzenia że: "kiedyś gry były tworzone z pasją, a dzisiaj to czysta komercha" albo "dawne gry miały zdecydowanie lepszą fabułę, dzisiaj to tylko grafika i nic więcej...". Chciałem więc poruszyć ten temat, ponieważ mimo młodego dość wieku (19 lat) grałem w  takie klasyki jak Half Life czy I.G.I lub nieśmiertelny AOE. Co ja myślę o obecnych grach, a co wspominam ze starszych produkcji? Cóż... Przede wszystkim kiedyś czyli lata 2000 były latami przełomowymi. Gry komputerowe i ogólnie gry wideo przeżywały wtedy swój rozkwit, a nowe wersje procesorów i kart graficznych wykwitały jak kwiatki na wiosnę. Co można na pewno stwierdzić teraz, że grafika tamtych minionych już jakby nie patrzeć produkcji nie zachwycała. No tak wtedy to był szczyt marzeń. Sam pamiętam jak w grze Soldier of Fortune zachwycałem się detalami, jednak dzisiaj są one marne. Brak wygładzania krawędzi, kanciate postaci i mimika twarzy rodem z kukiełek niestety obecne pokolenie młodszych graczy razi.

Counter Strike 1.6 - chyba wszystkim znany FPS


Witam, dzisiaj opisze popularna strzelczankę Counter Strike 1.6 (Potocznie znana CS).
W rozgrywce są dwie drużyny: Terroryści z karabinem-legendą rosyjskiej produkcji AK-47, oraz antyterroryści z amerykańskim karabinkiem M4.
W rozgrywce chodzi o to aby terrorysta położył bombę i zrobił „Kabum”, a antyterrorysta jako ten dobry ma mu w tym przeszkadzać i rozbrajać bombę, ewentualnie wpaść, wyciąć przeciwników i uratować zakładników. Gra stworzona, aby grać przez Internet, po jakimś czasie, gdy gra cieszyła się dużym zainteresowaniem dodano boty aby nowi gracze mogli nauczyć się podstaw gry takie jak: strzelanie, sprawdzić broń czy zapoznać się z skrótami klawiszowymi zanim wejdą na serwer. Najprostszym sposobem zabicia przeciwnika jest strzał w głowę (HEADSHOT), ale można z równie dobrym skutkiem wpakować w klatkę piersiową przeciwnika cały magazynek ołowiu. Oczywiście za strzały w inne części ciała życie jest zabierane, lecz w mniejszym stopniu. Aby zastrzelić przeciwnika jednym strzałem niezależnie, w jaką część ciała trafimy należy użyć najlepszej snajperski w grze jaką jest AWP. Broń ta zada nawet 400 obrażeń gdzie mamy jedyne 100hp(ewentualnie kamizelka dodaje 100)
Gra oferuje różne rodzaje broni, od noża przez pistolety, poprzez małe karabinki, przez super snajperki po karabiny maszynowe. W Cs-ie sa tez zasady. Aby nie kampić na przeciwnika tzn. nie chować się po kontach i czekać całą rundę aż ktoś przebiegnie, czy rashować (robić natychmiastowy wjazd na respawn[miejsce gdzie zaczyna grę dana drużyna] przeciwnika)

wtorek, 3 września 2013

Różnica między NO LIFE, a zwykłym graczem.

Witam!

Wielu graczy na całym świecie jest szykanowanych przez swoich rodziców, znajomych i całą rodzinę za to że są odrealnieni i przypisuje się im łatkę NO LIFE (brak realnego życia). Czy słusznie ? Według mnie nie, ponieważ trzeba rozróżnić gracza - pasjonata dla którego gry są jak łowienie ryb dla kogoś drugiego. Spędzają tyle czasu ile spędzali by przed innym hobby. Jednak nie wolno ich nazywać no life - ami, ponieważ po prostu nimi nie są. Będąc zwykłym graczem poświęcasz średnio max 2h dziennie, będą graczem/pasjonatą  poświęcasz 4/5h dziennie, a będąc no life lub uzależnionym od gier komputerowych spędzasz  przed komputerem/konsola cały swój czas wolny często omijając nawet potrzeby fizjologiczne na rzecz grania. Jednak co przede wszystkim odróżnia gracza uzależnionego od innych graczy ?
 Zwykli gracze bowiem potrafią nie grać dzień, dwa, tydzień i nie są z tego powodu nieszczęśliwi, bo gra dla nich jest czymś co ich odstresuje. Uzależnieni gracze natomiast są jak narkomani, dla nich nieważny jest otaczający ich świat byleby zaspokoić swoja rządzę gry. Może się to wydawać dziwne ale faktycznie od gier komputerowych można się łatwo uzależnić. Najbardziej według mnie narażone są osoby w młodym wieku (gimnazjaliści). Po tym okresie można zaobserwować fakt, że gry wideo wypierane są przez bardziej "dojrzałe" używki takie jak alkohol. Kraje, w których uzależnienie od gier wideo występuje najczęściej, ponieważ gry są w tych krajach bardzo popularne to: USA, Japonia, Chiny, Korea Południowa. Najbardziej do rozprzestrzenienia się tego zjawiska przyczynia się globalizacja i gry online. Tego typu gry wymuszają na graczach ciągła mobilizację i chęć bycia lepszym. jednocześnie mikro płatności zawarte w grze nieraz doprowadzają rodziny do bankructwa, gdyż oferują za pozornie małą cenę wsparcie dla gracza. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że gry takie mają system leveli, który wymusza na graczach ciągłe nabijanie go. Oczywiście takie gry wideo są od 12 roku życia przez co grać w nią może każdy. Wrócę jednak jeszcze do krzywdzącej teorii, która mówi, że gry są złem lub są strata czasu.

poniedziałek, 2 września 2013

Jak faceci reagują na dziewczyny – graczy


Odkąd pamiętam zawsze w coś grałam. Może dlatego, że większość mojego ciotecznego rodzeństwa to byli chłopcy? Zaczynałam skromnie, brat cioteczny wciągnął mnie w świat playstation i gier komputerowych. Jako kilkuletnie dzieciaki graliśmy w Mario, Raymana i inne tego typu gry.  Ciężko mi powiedzieć, w którą część Need For Speed nie grałam. ;)  Zamiast grać w Simsy jak większość dziewczyn wolałam ścigać się w jakiejś grze, co oczywiście wywoływało szok u większości koleżanek i zachwyt u kolegów. W piątej klasie szkoły podstawowej „odkryłam” gry przeglądarkowe, mianowicie: Plemiona, Zielone Imperium i Nightwood. We wszystkie z tych gier grałam mniej więcej po pół roku, niestety byłam kiepskim strategiem i słabo mi szło. Do Plemion (świat 56) powróciłam w trzeciej klasie gimnazjum… No i się zaczęło.  :D
Dla niewtajemniczonych pokrótce napiszę, jak na tym konkretnym świecie wyglądały poszczególne plemiona. Maksymalna liczba graczy w plemieniu wynosiła 40 , co uniemożliwiało tworzenie „masówek”. Trafiłam do pewnego plemienia posiadającego Akademię, co sprawiało, że na łączonym forum było nas 80 osób… w tym 2 dziewczyny. Cokolwiek by Plemię nie robiło, to zawsze było konsultowane z „babską radą”. ;) Jeśli ktokolwiek nas atakował, to od razu chłopaki załatwiali sprawę. Ilość nauki niestety zmusiła mnie do przerwy w grze. W te wakacje znowu zaczęłam podboje, tym razem na świecie 70. Tu nie ma ograniczeń odnośnie liczby graczy w plemieniu, więc automatycznie liczba dziewczyn wzrosła, co bardzo cieszyło, cieszy i cieszyć będzie męską część graczy. Reakcje były różne. Mam wrażenie, że niektórzy uważali nas za takie babo-chłopy, które nie potrafią się odnaleźć w rzeczywistości innej niż wirtualna, są paskudne i chodzą po ulicach z torbami na głowach. ;)

niedziela, 1 września 2013

The Sims 3 - gra imitująca życie ?

Witam!

Seria The Sims cieszy się ogromna popularnością już od długich lat. Największą świetność przeżywała gdy na rynek weszła druga część tej serii. Liczne dodatki do dwójki sprawiły, że stała się ona niemal nie do zastąpienia. Jednak nadszedł dzień, a dokładniej 2 czerwca 2009 iż świat ujrzała część 3. Tak więc zabawa z Simami weszła w nowy wymiar graficzny i fizyczny. Simy zgodnie z założeniem i obietnicami producentów miały zachowywać się bardziej naturalnie i po ludzku. Gra ta, bowiem ma z założenia opowiadać o normalnym życiu. Gracz tworzy swojego Sima (nazywa go jak chce, ubiera jak chce i modyfikuje mu personalia jak chce) po prostu od podstaw. Może także, stworzyć od razu całą rodzinę. Po kreacji swojego sima dostaje trochę pieniędzy ( o ile nie napisze kodu na kasę ;D) i rozpoczyna życie w świecie simów. Może wybudować skromny domek od podstaw lub kupić jeden z istniejących już. Wybór należy do Ciebie. Po zamieszkaniu każdy gracz staje przed trudnym wyborem jaka pracę znaleźć. Może jej szukać albo przez gazetę, albo przez internet. W każdej z  pracy gracz pnie się po szczeblach kariery. Dla urozmaicenia niekiedy musi podjąć jedną z decyzji, która może skutkować dostaniem premii, awansu lub wydaleniem z  pracy. Trzeba więc poważnie się zastanowić, co w danej sytuacji poczynić. Wspomnę jeszcze o samym interfejsie. Gracz steruje przede wszystkim samą myszką (są klawisze skrótowe na klawiaturze). ma do dyspozycji przyjemny HUD, na którym znajdują się takie rzeczy jak pauza czy kreator budowy/kupowania. Dodatkowo ciekawą propozycją podaną nam przez twórców jest wskaźnik marzeń i obaw. I tak np: sim w danym dniu marzy o nowym oknie. Jeśli mu je kupimy dostaniemy ekstra punkty, które to potem można wymienić na specjalne nagrody, jak drzewko co rodzi pieniądze itp.  Ma też bonus do nastroju. Jeśli jednak spełnia się jego obawy jak wylanie z pracy to, momentalnie tracimy prawie cały dobry nastrój i nasz sim popada w depresję. Jednym słowem ciekawe urozmaicenie gry. Oczywiście marzenia zmieniają się z dnia na dzień, ale możemy jeśli chcemy marzenie zatrzymać na później aby je zrealizować. Skupmy się teraz na samej grafice. Jeśli chodzi o oprawę audio-wizualną to The Sims 3 jest grą średnią. Tekstury nie są najgorsze, ale brakuje im realizmu.