niedziela, 18 sierpnia 2013

Turok - gra warto powrotu (post odtworzony)



 Witam

Kilka dni temu wziąłem się wreszcie za sprzątanie mojego pokoju.  Gdy tak sprzątałem, znalazłem grę, którą dostałem na Mikołajki i w którą jeszcze nie grałem. Otwieram więc w pudełko, wkładam płytę do napędu, rozpoczynam instalację i.... czekam. Gra instalowała się grubo ponad 20 minut jednak mimo to, warto było czekać. Po owych 20 minutach zatraciłem się na wiele godzin w tej wspaniałej grze jaką jest "Turok".             
Akcja gry osadzona jest w niedalekiej przyszłości. Przedstawia ona historię Josepha Turoka, który został wysłany jako członek elitarnego korpusu komandosów by złapać groźnego przestępcę Rolanda Kane'a. Naszą przygodę zaczynamy na statku kosmicznym, który z kolei zostaje zestrzelony. Wydostajemy się z okrętu w jednym kawałku i odtąd naszym celem jest zabicie kryminalisty. Nie staną nam na drodze wyłącznie żołnierze Kane'a. Będziemy musieli również zmierzyć się z dinozaurami i innymi maszkarami będącymi efektem badań genetycznych prowadzonych na tej planecie jak i mroczną historią samego bohatera.         
Produkcja ta, umożliwia graczowi wybór pomiędzy otwartą walką, a powolnym wyeliminowywaniem wrogów z ukrycia. W pierwszym przypadku użyteczny jest bogaty arsenał środków eksterminacji (trzynaście różnych rodzajów broni). Drugi sposób wymaga więcej finezji i wprawy, ponieważ musimy posługiwać się nożem oraz łukiem. Łuk jest bronią długodystansową, ale na tyle cichą i efektywną, że potrafi wyeliminować przeciwnika bez wywoływania zbędnego zamieszania (Chyba że wolimy, używać strzał z ładunkiem wybuchowym . Warto również wspomnieć tu o fantastycznych finiszerach, które Joseph wykonuje przy pomocy noża, kiedy to zabijamy wroga .

          
Podczas naszej wędrówki zwykle towarzyszą nam ocalali z katastrofy komandosi, którzy pomagają nam walczyć ( i mówiąc "pomagając" mam na myśli rzeczywiście pomoc jaką niosą owi towarzysze. Ile to razy zdarzała mi się taka sytuacja, że ekran pulsował mi na czerwono, a w tym czasie przeładowywałem broń a przede mną stoi żołnierz Kane'a... i nagle mój wróg umiera bo zastrzelił go mój kompan) "Turok" opiera się czasami na sekwencjach QTE np. gdy skoczy na nas dinozaur i musimy się wyswobodzić czy otworzyć zatrzaśnięte drzwi.       
Na pochwałę, zasługuje także oprawa graficzna. Urzekające lokacje, szczegółowość postaci, dopracowane modele, (podobały mi się nawet scenki, w których zostawałem rozszarpywany bądź rzucany o ziemię przez wielkie gady :))  Polski  dubbing również jest godny uznania. Jest on według mnie tak dobry, że przyczynia się do budowania nastroju /klimatu, przez co odczuwałem swego rodzaju więź z bohaterami w grze. Jedynie co mogę zarzucić tej grze to trzy rzeczy. Po pierwsze: gra jest liniowa. Do końca gry prowadzi jedna, wyznaczona przez scenarzystów ścieżka. Po drugie: pod koniec gry, występuje również jeden bug, tzn. jeśli umrzesz po pewnym autosave-wie gra wczyta się, ale nie będziesz wstanie nic zrobić. Trzeba więc wczytać save'a etap wcześniej i  przejść poziom bez umierania co jest denerwujące (11 prób .) I wreszcie po trzecie: czas wczytywania etapów/ładowania save'ów.
Tak więc reasumując mój wywód:  Turok jest pozycją, przy której warto spędzić nie jedno popołudnie rozkoszując się piękną oprawą wizualną .

Reniu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przed publikacją KOMENTARZU musisz wybrać profil np: anonimowy, który jest nad przyciskiem OPUBLIKUJ